Diana & Sodhi – reportaż ślubny

Cześć! Dzisiaj mam ogromną przyjemność przedstawić Wam zdjęcia z najważniejszego dnia Diany i Sodhi’ego. Ceremonia zaślubin oraz wesele miały miejsce w Kożuchowie. Trochę stresu, sporo uśmiechu i radości. Najważniejsze osoby obok, wszystko było tak, jak trzeba. Młodzi przysięgali sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską po niemiecku – w języku, którym na co dzień rozmawiają. Reportaż to nic innego jak opowieść historii. Zanim jednak przejdziecie do oglądania, zachęcam do przeczytania paru słów o tym wyjątkowym związku.

Czytaj dalej

Sesja zdjęciowa Anety – Portret b&w

Witajcie! Cieszę się, że tu jesteście i czytacie mój kolejny wpis. Na sesję zdjęciową z Anetą wybraliśmy Muzeum Etnograficzne – Skansen w Ochli. Jednak czasem los chce inaczej i miejsce się zmienia. Mała rzecz – sezon letni się zakończył i tym samym zmieniły się godziny otwarcia. Cóż, pech. Ale my się nie poddaliśmy! Krążyliśmy trochę po okolicy, jeździliśmy, zawracaliśmy i… znaleźliśmy! Świetne miejsce, idealne światło, trafione w punkt. „To co, działamy tutaj?” – zapytała Aneta, „Tak! Zdecydowanie!” – odpowiedziałem i od razu zabrałem się za szykowanie aparatu. Jesienny klimat, zapach lasu. Czujecie to? Mam nadzieję! I te kolory… No właśnie. Długo się zastanawiałem, w jakiej formie przedstawić Wam efekty tej sesji. Ostatnio coraz bardziej podobają mi się zdjęcia czarno-białe i właśnie na takie ujęcia się zdecydowałem. Dlaczego? To właśnie takie zdjęcia posiadają głębię, oko bardziej zwraca uwagę na to, co czuje modelka i to co „mówi” jej ciało. To również sposób przekazania emocji Wam – odbiorcom tej sesji. Co odczuwacie, patrząc na zdjęcia? Może z czymś Wam się kojarzą? Podzielcie się wrażeniami w komentarzu 🙂 Kilka ujęć Anety „w kolorze” możecie znaleźć na moim instagramie (link w zakładce „o mnie”).  Sesję w skansenie oczywiście zrealizujemy i na pewno na blogu znajdziecie jej efekty 🙂
Miłego oglądania! 🙂

Czytaj dalej

Jesienna sesja zdjęciowa Leona

Sesja zdjęciowa dla małego dziecka jest ciekawym przeżyciem. Na początku nie do końca wiadomo, dlaczego oprócz zabawek na spacerze jest również ktoś z aparatem, dlaczego często się zatrzymujemy, stajemy przy różnych drzewach, wchodzimy na powalone drzewo. Wszystko do pierwszego spojrzenia na wyświetlacz aparatu, gdzie Leon po raz pierwszy zobaczył swoje zdjęcie. I już nie trzeba było namawiać do pozowania. „Jeszcze tu stanę, tu chcę!” – sam wybierał miejsce, w którym chciał mieć kolejne ujęcie. Rzucanie liśćmi, skakanie, bieganie – sama radość i świetne zdjęcia! Duże wrażenie zrobiły również odbitki, „oo to ja!” – ekscytował się Leon widząc siebie na wywołanych zdjęciach. To wspaniała pamiątka na lata. Za kilkanaście lat z przyjemnością wrócimy do tych chwil, to właśnie dzięki zdjęciom wspomnienia na nowo stają się żywe!

Czytaj dalej